niedziela, 17 lipca 2011

Do przodu

Ostatnio zauważyłam, że nie moge usiedzieć w domu. Ciągle mnie gdzieś nosi. Ten weekend jest wyjątkowy. Zrobiłam kilka dużych rzeczy. Wczorajszy dzień cały spędziliśmy u mojej siostry, która mieszka daleko od nas. Dojechałam tam bez większych problemów. Dokuczał mi tylko żołądek. Byłam w szoku, że daję radę usiedzieć w obcym miejscu, gdzie jest hałas i pełno dzieci. Niedaleko siostry jest galeria handlowa, nie mogłam nie skorzystać z okazji. Chciałam się sprawdzić czy dam radę tam wejść. Panikę miałam na liście rzeczy do zrobienia, więc nie zamartwiałam się tym, że się pojawi. Weszliśmy tam, było strasznie jasno, pełno ludzi, i jakaś głośna denna muzyka. Pierwsze wrażenie nizbyt miłe, ale poszliśmy dalej. Pełno sklepów i stoisk z rupieciami, ludzie łażą, wrzeszczą, śmieja się. Całe tłumy, dzieci wyją, że chcą loda czy balonik. Wielki hałas i chaos Chyba bym nie mogła spędzać weekendu w takim miejscu. Nie wiem dlaczego ludzie całymi rodzinami wybierają się na takie wycieczki. Dzieci się tylko męczą i niczego fajnego nie doświadczają. Już bym wolała pojechać do lasu...

Weszlismy na salę kupić jakieś jedzenie.
Trochę zaczęłam się denerwować jak zobaczyłam ile ludzi tam chodzi, jakie są wąskie przejścia między regałami, i jakie długie są kolejki do kasy. No ale nic... Nie chciało mi się czekać na męża. Wolałam pójśc z nim. Nie czułam się dobrze, zrobiło mi się słabo i niedobrze, wszędzie było czuć jakiś stary olej i pieczywo. Mój żołądek nie polubił tego smrodu. Kiedy doszlismy do działu z mięsem to myślałam, że nie wyrobię. Wszędzie pełno ohydnego mięcha fuuu, zrobiło mi się słabo i musieliśmy się ewakuować. Poszliśmy po pieczywo. Tam też śmierdziało, ale chociaż nie było mięsa. Całe zakupy robiliśmy w spokoju. Bardzo pilnowałam, żeby nie robić niczego w pośpiechu. Pamiętałam o tym, żeby się rozluźniać, jak tylko poczułam jakiś napięty mięśeń. Kiedy doszliśmy do kasy, zrobiło mi się trochę gorzej. Na szczęście nie było długiej kolejki. Stanie tam i czekanie na swoją kolej to jakaś kara za grzechy. Na dodatek człowiek czuje się jak w pułapce, bo nie może sobie zostawić gdzieś zakupów  i wyjść kiedy chce, tylko musi czekać. Jednak dałam jakoś radę. Nie było tragedii. Jestem zadowolona, że to zrobiłam.
Później do wieczora siedzieliśmy u siostry i powiem szczerze, że kiedy zrobiłam się zmęczona, to nerwica dała znać o sobie. W drodze powrotnej musieliśmy zrobić sobie przystanek na atak paniki, a później bez większych trudności dojechaliśmy do domu.

Dzisiaj stało się coś lepszego!!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz