poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Jutro

A jutro wyjeżdżam. :)
Na jeden dzień jak zwykle od jakiegoś już czasu, uwielbiam takie dni i zawsze nie mogę się ich doczekać. Mam radochę i wcale nie przeraża mnie fakt kilkugodzinnego jechania pociągiem, a nawet dwukrotnego , no bo przecież w dwie strony. Lubię jeździć pociągami, gapię się przez okno i bardzo mocno doceniam to, że mogę sobie tak jechać i podziwiać nasz świat. Jeszcze rok temu było całkiem nie do pomyślenia, żebym gdziekolwiek wyszła z domu o krok, a teraz sobie mogę jeździć gdzie chcę, więc jadąc gapie się i cieszę, a wesołe turkotanie pociągu mnie rozluźnia i uspokaja. Oczywiście, że czasami się w drodze źle czuję, albo mam atak paniki, jednak mnie to nie rusza. O wiele bardziej kuszące jest to, że się spotkam z przyjaciółmi za którymi się stęskniłam, że bardzo fajnie spędzę ten dzień, niż jakbym miała zostać w domu ze strachu przed wyjściem. Chcę tam jeździć, więc wizja paniki mnie nie przeraża. Miesiąc temu, kiedy tam jechałam to miałam dosyć mocny atak paniki, z kilkoma bardzo męczącymi objawami. W pewnej chwili aż zwątpiłam i myślałam czy nie wrócić do domu, ale po rozważeniu wszystkich rozsądnych możliwości uznałam, że w sumie siedzę w przedziale, żadna realna krzywda mi się nie dzieje, bo nie ma terrorystów, bomby ani porywaczy, więc co mi za różnica w którą stronę jadę. Byłam mniej więcej w połowie drogi, czyli tyle samo miałam do domu co do celu. Później sobie pomyślałam, że i w domu i w tamtym fajnym miejscu do którego jechałam, mam przychylnych mi ludzi, wiec zamiast wracać mogę sobie dojechać na miejsce i tak też zrobiłam. Przeżyłam ten atak, normalnie w przedziale. Czułam się paskudnie, no ale przecież już tak mam, nie umarłam, nie rozkręciłam afery, tylko przeczekałam atak siedząc z zamkniętymi oczami i rozluźniając się. Zmęczyłam się tym atakiem, ale nic poza tym mi nie było. Dojechałam na miejsce, później poszłam na tramwaj i dotarłam do celu,  fajnie spędziłam cały dzień, a potem w nocy wróciłam do domu zadowolona i w dobrym humorze.
Tak więc, jutro jadę. :D :D
Muszę iść wcześnie spać, bo wstaję po 3 w nocy.