Taaak, nie da się ukryć, że idzie mi coraz lepiej. Wychodzę z domu, jeżdżę po mieście, rozmawiam bez problemów z ludźmi, odwiedzam dawno nieodwiedzane miejsca, albo takie całkiem dla mnie nowe i czuję, że się wyrabiam. Oczywiście, że to wszystko nie jest takie łatwe jakby mogło się wydawać, nadal miewam ataki paniki, no ale cóż z tego, jeśli razem z nimi i tak mogę normalnie żyć i funkcjonować.
Dzisiaj na przykład trochę mi gorzej.
Pojechaliśmy z Mariuszem na starówkę i panika mnie dopadła tuż po wyjściu z tramwaju. Pospacerowaliśmy, później ponad godzinę siedzieliśmy w empiku, potem na pizze poszliśmy, cały czas we trójkę: Mariusz, ja i panika. -,- Trzyma mnie małpa do teraz, chociaż już dawno jestem w domu. Dojechaliśmy bez jakiś nieoczekiwanych przygód, wszystko jest dobrze, a i tak się źle czuję, źle to za małe słowo, czuje się paskudnie. Nie wiem co mam z głową, ale jakoś nie toleruję starego miasta, źle na mnie działa, źle się tam czuję, mam całą masę okropnych wspomnień i takie dziwne "klimaty" zawsze mnie dopadają za każdym razem kiedy tam jestem, więc panika ma wtedy szerokie pole do popisu. I tylko tak się potem zastanawiam po co znowu chciałam tam jechać.... Muszę się przespać chyba.
Ale za to wczoraj miałam świetny dzień. :D Odwiedziła mnie kumpela i spędziłyśmy bardzo miło czas, oby tak częściej, bo było naprawdę super i bardzo miło mi było Ją gościć w swoim domu i w moim mieście.
Potem aż sama z zadziwieniem obserwowałam jak dobrze sobie radzę w zupełnie nowych sytuacjach i nawet trochę dumna z siebie byłam. :D Nooo i doszłam do wniosku, że bycie kobietą może być naprawdę bardzo fajne i przyjemne. Uczę się dopiero teraz, bo zawsze byłam chopczycą. Nie lubiłam tego, że baba ze mnie. No, bo baby są słabsze i zawsze mają gorzej. Naprawdę tak myślałam, bo tego się nauczyłam w patologicznym domu. Teraz mi się to zmienia i jestem szczęściarą, bo mam taką kochaną moją babę koło mnie, która oprócz tego, że jest wspaniała i mogę z Nią zawsze o wszystkim pogadać i dogadujemy się naprawdę w pół słowa, to dodatkowo jeszcze ma taki dar, że umie np podciąć i pofarbować włosy, powie jak się używa odżywki i jakie buty pasują do jakich spodni. Kobity jednak fajne są i wcale nie są gorsze od facetów i jestem szczęśliwa, że w swoim otoczeniu mam aż dwie wspaniałe kumpelki, które są niezastąpione i nie zmieniłabym ich na żadne inne. :) Pewnie będą to czytały, więc uściski im ślę. Niestety są trochę daleko ode mnie ale odkąd zrobiłam się "mobilna", to też nie jest problemem, tym bardziej, że istnieje coś takiego jak telefon i internet.
niedziela, 6 maja 2012
Subskrybuj:
Posty (Atom)
