niedziela, 6 maja 2012

Wyrabiam się :D

Taaak, nie da się ukryć, że idzie mi coraz lepiej.  Wychodzę z domu, jeżdżę po mieście, rozmawiam bez problemów z  ludźmi, odwiedzam dawno nieodwiedzane miejsca, albo takie całkiem dla mnie nowe i czuję, że się wyrabiam. Oczywiście, że to wszystko nie jest takie łatwe jakby mogło się wydawać, nadal miewam ataki paniki, no ale cóż z tego, jeśli razem z nimi i tak mogę normalnie żyć i funkcjonować.

Dzisiaj na przykład trochę mi gorzej.
Pojechaliśmy z Mariuszem na starówkę i panika mnie dopadła tuż po wyjściu z tramwaju. Pospacerowaliśmy, później ponad godzinę siedzieliśmy w empiku, potem na pizze poszliśmy, cały czas we trójkę: Mariusz, ja i panika. -,- Trzyma mnie małpa do teraz, chociaż już dawno jestem w domu. Dojechaliśmy bez jakiś nieoczekiwanych przygód, wszystko jest dobrze, a i tak się źle czuję, źle to za małe słowo, czuje się paskudnie. Nie wiem co mam z głową, ale jakoś nie toleruję starego miasta, źle na mnie działa, źle się tam czuję, mam całą masę okropnych wspomnień i takie dziwne "klimaty" zawsze mnie dopadają za każdym razem kiedy tam jestem, więc panika ma wtedy szerokie pole do popisu. I tylko tak się potem zastanawiam po co znowu chciałam tam jechać.... Muszę się przespać chyba.

Ale za to wczoraj miałam świetny dzień. :D Odwiedziła mnie kumpela i spędziłyśmy bardzo miło czas, oby tak częściej, bo było naprawdę super i bardzo miło mi było Ją gościć w swoim domu i w moim mieście.
Potem aż sama z zadziwieniem obserwowałam jak dobrze sobie radzę w zupełnie nowych sytuacjach i nawet trochę dumna z siebie byłam. :D Nooo i doszłam do wniosku, że bycie kobietą może być naprawdę bardzo fajne i przyjemne. Uczę się dopiero teraz, bo zawsze byłam chopczycą. Nie lubiłam tego, że baba ze mnie. No, bo baby są słabsze i zawsze mają gorzej. Naprawdę tak myślałam, bo tego się nauczyłam w patologicznym domu. Teraz mi się to zmienia i jestem szczęściarą, bo mam taką kochaną moją babę koło mnie, która oprócz tego, że jest wspaniała i mogę z Nią zawsze o wszystkim pogadać i dogadujemy się naprawdę w pół słowa, to dodatkowo jeszcze ma taki dar, że umie np podciąć i pofarbować włosy, powie jak się używa odżywki i jakie buty pasują do jakich spodni.  Kobity jednak fajne są i wcale nie są gorsze od facetów i jestem szczęśliwa, że w swoim otoczeniu mam aż dwie wspaniałe kumpelki, które są niezastąpione i nie zmieniłabym ich na żadne inne. :) Pewnie będą to czytały, więc uściski im ślę. Niestety są trochę daleko ode mnie ale odkąd zrobiłam się "mobilna", to też nie jest problemem, tym bardziej, że istnieje coś takiego jak telefon i internet.

8 komentarzy:

  1. Michu Ty podczas paniki jedziesz tramwajem i idziesz na pizze:)??? Najbardziej podziwiam za ten tramwaj, gdzie jest mało miejsca a chce sie uciec:P to mistrzostwo swiata!!:)

    Gratuluje sukcesów!!:) Pisz wiecej!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak dokładnie. Podczas ataku paniki jadę tramwajem i idę na pizzę i do domu potem bezpiecznie docieram. Fakt że to nie jest zbyt przyjemne i okropnie męczy, ale właśnie o to chodzi, chociaż czuję się wtedy paskudnie, to jednak tak naprawdę cała sytuacja jest bezpieczna i ja o tym wiem. Nic realnie mi nie zagraża w tym tramwaju, nic, od paniki się nie umiera, chociaż czesto tak właśnie się myśli. Sama nadal mam tak czasami, ze mi sie pomyśli w trakcie paniki ze umieram, ale mam też zdrowy rozsadek który momentalnie wtedy się włacza i przypomina mi ze to tylko panika. Dzięki temu ze przestałam sie jej bać i zaakceptowałam fakt ze będe ją miała jeszcze pewnie przez długi czas, to teraz ona mnie nie blokuje i razem z nią mogę tym tramwajem jechać. Dzieki temu, ze tak robie to ona sie zmniejsza i mam ją o wiele rzadziej ale jednak mam, zaakceptowałam ten fakt, bo nie chce kolejnych 8miu lat przesiedzieć w domu. ufff ale sie nagadałam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hehe jak pisalas ze poszliście w trójkę na pizze to skojarzyło mi sie jakby ta panika chodziła za człowiekiem jak prawdziwy Anioł Stróż:D
    Gratuluje Ci ze nauczylas sie sztuki opanowania podczas ataku. Jak tak czytam Twojego bloga to bardzo jest on dla mnie pozytywny. Wiem jak smakuje panika, choc nie mialam jej juz ho ho baaardzo dawno. Chociaz ten niepokoj gdzies tam siedzi.
    Pozdrawiam!!:)
    kaja

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki za miłe słowa.Haha tak szczerze mówiąc to jakby sie przypatrzeć bardzo dokładnie to panika własnie ma coś z anioła stróża, bo ma nas chronić w sytuacjach niebezpiecznych. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak sie czujesz przed wystąpieniem w ośrdoku Polana:)?
    kaja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stresa mam :) ale równocześnie nie mogę się doczekać. Dam radę. :D Jakoś, hehe.

      Usuń
  6. Koniecznie opisz jutro jak bylo!:)
    kaja

    OdpowiedzUsuń
  7. Trzymam tu kciuki!:) Ale mnie ciekawosc zjada:D
    kaja

    OdpowiedzUsuń