Strasznie długo mnie tu nie było.
Bardzo dużo się działo w tym okresie ale jakoś nie mogłam się przemóc, żeby tu napisać. Nie wiem dlaczego, ale było mi ciężko pisać o tym wszystkim co przeżywam, być może dlatego, że te moje przeżycia nie zawsze są miłe i przyjemne.
Co się zmieniło?
W sumie sporo.
Teraz już sama dosyć swobodnie poruszam się po mieście. Nadal jeżdżę na terapię, teraz już zupełnie sama. Ataki paniki mam nadal, ale jakoś zbyt mocno nie robią na mnie wrażenia. Samotną podróż pociągiem też mam już zaliczoną, nie dość że daleko jechałam, to na dodatek kilka razy. ;)
Żyję, jestem cała i zdrowa i postaram się pisać tu o wiele częściej niż ostatnio.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Cieszę się że u Ciebie tak pozytywnie:)
OdpowiedzUsuńŻyczę kolejnych sukcesów:)
Trzymaj się
Noooooooooo :D Nareszcie Szanowna Pani się zjawiła ;) Mam tylko nadzieję, że teraz będą to regularne wizyty z korzyścią dla wielu zainteresowanych problemem :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Trafiłem tutaj całkiem przypadkiem szukajac informacji na temat nerwicy. Sam męcze sie z nią juz kilka lat i podziwiam Cię za wytrwałość w dążeniu do celu. Moim chyba największym problemem jest to że szybko się nudzę brakiem większych efektów, przez co zabijam to do czego doszedłem i tym sposobem kręcę sie w koło. Gratulacje i powodzenia, mam nadzieję ze juz niedługo poczujesz się na prawdę wolna.
OdpowiedzUsuńserdecznie pozdrawiam
Witam. Droga Izo-Michu od dzis jestes moim wzorem do nasladowania:) Pieknie piszesz to po pierwsze a po drugie wydaje mi sie ze jestes superowa kobietka. Dziekuje Ci za tego bloga.
OdpowiedzUsuńJa z nerwica lekowa zmagam sie od 10lat. Nie mialam tak jak Ty trudnego dziecinstwa i moja agorafobia nie jest tak silna jak Twoja. Najwiecej nie wychodzilam z domu 4dni.
Teraz mam 22lata 8miesiecznego synka i meza Araba:) dla ktorych musze zyc i normalnie funkcjonowac. Po przeczytaniu Twojej walki z choroba dostalam skrzydel. Wyszlam z domu mimo wszystko. Codziennie rano walcze by sie ruszyc by nie dac sie lekowi ale dzis bylo zupelnie inaczej a wiesz dlaczego? Bo myslalam o Tobie, o tym co piszesz jak sobie radzic w ekstremalnych warunkach. Nie ukrywam ze dalas mi mocnego kopa bo jak sie dowiedzialam ze 7lat nie wychodzilas z domu to sie przestraszylam ze i mnie to moze spotkac jak bede zyc tak zyje przez ostatnie 4miesiace. Ja mam silny charakter i robie cos zeby zyc tj latanie samoloten z silnym lekiem, jazda samochodem. Przez 10lat bylo roznie chodzilam na terapie do psychologa bralam leki od psychiatry ale skonczylam z tym bo to nic nie daje. Od 2 lat jestem czysta:) Najgorsze sa te dusznosci przez ktore wywoluje panike, szybki puls.
Chciala bym nawiazac z Toba jakis kontakt o ile to mozliwe?
Michu dziekuje ze jestes i wierze ze nauczysz sie zyc z nerwica i dasz sobie rade i nie wymagaj od siebie za duzo.
Dziekuje za bloga
Pozdrawiam Eliza
Bardzo dziękuję za takie miłe słowa. Cieszę się, że przyczyniałam się do Twojego wyjścia z domu. :-) Trzymam kciuki za Ciebie.
OdpowiedzUsuńSlowa sa poprostu szczere. Czekam na kolejne relacje z Twoich dobrych dni. Ja jutro zaplanowalam isc do supermarketu w ktorym nie bylam ok 4miesiace. Wezme meza bedzie mi razniej. Wlasnie apropo meza super ze Twoj Cie wspiera i pomaga wyjsc z tego bo moj nie dokonca wszystko rozumie ale jest przy mnie to najwazniejsze. Jeszcze raz wielkie dzieki.
OdpowiedzUsuńEliza
:) witaj w klubie , tez mam na imie Iza i mam nerwice lekową. pomalu przegadalam sobie ze po co sie meczyc myslami itd jesli i tak nie znajde odpowiedzi na moje pytania (nerwica egzystencjalna), bylo ciezko ale pomalu wracam do siebie.mecze sie z odrealnieniem i mroczkami przed oczami od 4 miesiecy ale jestem dobrej mysli :)
OdpowiedzUsuńDroga Miuchu.
OdpowiedzUsuńObiecalas ze bedziesz czesciej pisala i co?:) my tu czekamy.
Eliza
Michu co u Ciebie:)? Dawno nic nie pisałas:)
OdpowiedzUsuńWitam mam na imie Agnieszka i ten sam problem ....dziwne ale ta choroba widmo dotyczy już wielu ludzi.... czy można z toba pisać prywatnie?
OdpowiedzUsuń