Nadal chora siedzę w łóżku i strasznie nad tym ubolewam, bo nie lubię tak siedzieć i nic nie robić. Czuję się źleeeee, a jeszcze gorzej kiedy widzę, że stare schematy lubią sobie powrócić. Łapię się na tym, że dostaję paniki kiedy mam katar czy kaszel, "lubię" sobie nieświadomie wkręcić, że w tym gardle to na pewno mam coś śmiertelnego, albo, że na pewno się uduszę przez zapchany nos -,- i jak zaczynam o tym myśleć i myśleć a potem gadać i zadręczać Mariusza, to sobie wtedy uświadamiam jakie to niezbyt mądre jest. Na szczęście potrafię to wyłapać i w porę sobie z tym poradzić i przypilnować żeby się nie rozkręciło do nie wiadomo jakich rozmiarów. Poczucie humoru mi w tym pomaga. To jest raczej normalne, że takie stare odruchy będą do mnie wracać, wszak wyuczyłam się ich przez lata i teraz pewnie też lata potrwa nauka nowego. Kiedyś na pewno uwolnię się od tych moich przesadnych lęków, a póki jeszcze mi dokuczają to umiem z nich żartować i takie wyśmiane robią się malutkie i całkiem niegroźne. :)
Pozdrawiam wszystkich zalęknionych i zakatarzonych tak jak ja. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Michu!:)
OdpowiedzUsuńKiedy tak zadreczasz meza to spróboj sie nagrac za pomoca kamery lub telefonu jak opowiadasz o tym ze sie udusisz od kataru itp;) I potem obejrzyj ten filmik w dniu, kiedy bedziesz miala cudowny, anielski nastrój:) Poczekaj na taki dzien. Wysmiejesz ten filmik i stwierdzisz ze to marudzenia to byla strata czasu:)
Pozdrawiam Kaja:*
na szczęście sama potrafię się dość szybko złapać na takim "wkręcaniu" się i "nakręcaniu" też. :) i jak tylko sobie uświadomię, że to robię to od razu mi sie to zabawne wydaje i z humorem podchodzę do całej sytuacji, wiec nie musze się nagrywać żeby zauważyć jakie to zabawne, hehehe.
OdpowiedzUsuń