Wielu ludzi chorując przez taki długi okres czasu jak ja, zostaje samych. Nie ważne czy walczą z nałogiem, lękami, czy może jeszcze z czymś innym. Wiele małżeństw sypie się, bo związki nie są w stanie przetrwać takiej próby. Jedna ze stron choruje i potrzebuje opieki tej drugiej.
Ja mam ogromne szczęście w postaci męża. Odkąd pamiętam zawsze mówiłam, że jest takim moim promyczkeim słońca, w moim zacienionym życiu. Chociaż mamy bardzo dużo problemów "z zewnątrz", to i tak zawsze powiem, że z mężem jestem najszczęśliwasza na świecie. Do szcześcia potrzebuję tylko jego.
Od samego początku museliśmy walczyć o nasz związek, bo był trochę kontrowersyjny. Ja ledwo co pełnoletania, on 11 lat starszy. Dlatego teraz potrafimy doeceniać to, że jesteśmy razem. Może właśnie przez tą walkę o nas na początku, teraz tak mocno jesteśmy ze sobą związani.
Jako mała dziewczynka zawsze marzyłam o tym, że będę miała kochajacego męża, mnóstwo zwierzaków i malutki domek na wsi. Teraz mogę powiedzieć, że spełniły się te wszystkie marzenia. Chociaż nie przewidziałam ani choroby ani innych problemów, to jednak czuję się wyjątkowa przez to, że mam obok siebie kogoś takiego jak Ty, mężu mój najkochańszy. :)
Właśnie wróciłam z porannego odprowadzenia Cię do pracy.
Chociaż dzisiaj było mi ciężej niż zwykle, i panika trochę mocniej dawała mi w kość, to jednak jadąc obok Ciebie na rowerze, widząc Twój uśmiech, słysząc Twój radosny głos, byłam szczęśliwa, że mogę dać Ci tą odrobinę radości. Widziałam, że czujesz się świetnie z tym, że po tylu latach możemy znowu razem wyjśc na rower i przebywać z daleka od domu. To bycie razem jest dla nas obojga bardzo ważne.
Piszę to wszystko, bo chcę żebyś wiedział ile dla mnie znaczysz i jak bardzo Cię kocham. Wiem, że w wolnej chwili będziesz to czytał, i mam nadzieję, że wtedy zadzwonisz do mnie, i tym swoim ciepłym głosem powiesz, że też mnie kochasz. I chociaż mówiłeś mi to przed chwilą, i ja też Ci to mówiłam, to i tak chcę słyszeć i mówić o tym nadal.
Jesteś dla mnie najważniejszy na świecie.
Wiem, że często jestem okropna, skupiając się na swoich objawach czasami zapominam o Twoich potrzebach. Całe nasze życie dostosowaliśmy do mojej choroby. Robisz wszystko co możesz żebym była szcześliwa. Widząc mój uśmiech sam jesteś szczęśliwy, nawet jeśli musisz zrezygnować ze swoich planów.
Codziennie wstajesz godzinę wcześniej, robisz herbatkę i śniadanko, chociaż doskonale wiesz, że już nie musisz. Od jakiegoś czasu świetnie radzę sobie w kuchni, mogę już tam przebywać i mogłabym zrobić sobie wszystko sama.
Jednak Ty wolisz wstać o 4:30(!), tylko po to, żebym w ciagu dnia jedząc kanapki od Ciebie czuła się kochana.
Okazujesz mi uczucie na każdym kroku. Twoje ciepłe ramiona w nocy, kiedy mój lęk jest tak duży są najlepszym ukojeniem. Twoje ręce głaszczące moje plecy nad ranem są niczym najlepsze lekarstwo. A Twój buziak rano jest najlepszym powitaniem dnia. Wiem, że przez chorobę bardzo się zmieniłam, Ty jednak to wszystko akceptujesz i kochasz mnie taką jaka jestem. Cieszę się, że coraz częściej jestem "starym Michem", coraz częściej jestem taka jak byłam kiedyś. Widzę, że dzięki temu jesteś szczęśliwy, dlatego warto się starać, zrobię wszystko, żeby wyzdrowieć. Dzielnie niesiesz mi wsparcie i dzięki temu mam poczucie, że nie jestem sama. Mam dla kogo żyć i dla kogo się starać, uwielbiam to uczucie.
Potrafiłeś poświęcić bardzo wiele dla mnie, żebym czuła się bezpieczna mimo choroby. Często chodzisz niewyspany, bo ja w nocy znowu miałam koszmar. Dzielnie znosisz moje lęki i myśli natrętne, czasem tylko tracisz cierpliwość, kiedy musisz mi tysięczny raz powtórzyć to samo, a ja nadal potrzebuję Twojego zapewnienia. Jednak i tak mnie upewniasz w tym, że jestem bezpieczna. Powtarzasz uspokajające słowa niczym mantrę, żebym w końcu poczuła się bezpiecznie.
Przez te wszystkie lata tylko Ty cały czas jesteś ze mną. Na Ciebie codziennie czekam z utęsknieniem, a w ciągu dnia myślę o Tobie. Wiem, że Ty o mnie też myślisz. Często w tej samej chwili dzwonimy do siebie, i oboje łapie poczta głosowa :) Dziesięć lat już jestesmy razem, a ja kocham Cię z każdym dniem coraz mocniej. Dla Ciebie robię to wszystko. Dla Ciebie się staram. Chcę pojechać z Tobą nad Twoje ukochane morze i zbierać muszelki. Wiem, że prędzej czy później nam się to uda. Dla Ciebie każdego dnia walczę. To Ty trzymałeś mnie przy życiu w tych najgorszych chwilach. Gdybym Ciebie nie miała, już dawno bym się poddała. Jesteś moim bohaterem. Pokazałeś mi, że nie wszyscy ludzie na świecie są źli. Pokazałeś mi piękno świata, i wyrwałeś z czarnej dziury w której siedziałam od najwcześniejszego dzieciństwa. Nie wiem czym sobie zasłużyłam na takie wielkie szczęście w Twojej postaci, ale jestem szczęśliwa, że okazałam się tego warta.
Uwielbiam dbać o Ciebie. Lubię też dbać o nasze gniazdko, bo wiem, że fajnie się czujesz wracając do wysprzątanego domu. Czasami wkładam Ci do kieszeni karteczki z różnymi tekstami, i głupimi rysuneczkami, żebyś w trakice dnia w pracy naktnął się na to i pomyślał o mnie. Zawsze rano wstaję z Tobą, nawet jeśli zasnęłam nad ranem, żebyś nie czuł się samotny przed wyjściem do pracy. Zawsze czekam na Ciebie, i choćbyś wrócił późno w nocy, ja zawsze będę czekać i nie pójdę spać sama. Wieczorem nie usnę bez Ciebie.
Jestem do Ciebie bardzo przywiązana, muszę czuć Twój dotyk i Twoje ciepło. Wiem, że Ty potrzebujesz tego tak samo jak ja. I chociaż czasami nerwy biora górę, to i tak nie potrafimy się gniewać na siebie dłużej niż kilka minut. Uwielbiam być z Tobą. Razem śmiać się z "Pingwinów z Madagaskru", razem majsterkować przy rowerach, razem gotować (hahaha ja jestem tylko ta od mieszania w garnkach, czasem coś pokroję). Z utęsnieniem zawsze czekam na weekend, bo wiem, że nawet jakbyśmy mieli przesiedzieć cały w domu, to i tak będzie fajnie. Razem jesteśmy szczęśliwi.
Często zastanawaim się jak my to zrobiliśmy, jak nam się udało pomimo tych wszystkich problemów? Jakim cudem nadal tak mocno się kochamy, jakim cudem jesteśmy ciągle razem? Myślę, że właśnie tak wygląda prawdziwa miłość. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

czytając miałam łzy w oczach :) Michu, jesteś szczęściarą :)
OdpowiedzUsuń