piątek, 17 czerwca 2011

Wieczorkiem

Dzisiejszy dzień upłynął mi na sprzątaniu. Wypucowałam wszystko co się dało. Zmęczyłam się okropnie, ale ataku paniki nie miałam. Jestem z siebie dumna, szczególnie, że udało mi się posprzątać kuchnię. Ostatni raz sprzątałam tam sama tak dawno, że aż nie pamiętam kiedy to było. Zawsze w kuchni sprzątał mąż, bo ja nie mogłam tam wysiedzieć. Dzisiaj się odważyłam i się udało! Zajęło mi to sporo czasu. Jednak faceci sprzątają ineczej niż kobiety, dlatego było co robić hehe. W jednej chwili poczułam jakiś dziwny ucisk w gardle, ale bardzo szybko mi przeszło. Nawet jak się zmęczyłam, to nie było śladu paniki, a jakby jednak była, to bym umiała sobie z nią poradzić. Uwielbiam jak w domu jest czysto, od razu mam lepszy humor.
Ogólnie przez ostatnich kilka dni czułam się gorzej, dlatego cieszę się, że jest weekend. Poleniuchuję sobie razem z mężem, i wszystkie somatyczne objawy na pewno ustąpią.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz