Znowu wieki mnie tu nie było.
Mogę śmiało powiedzieć, że jest fajnie. Nadal często źle się czuję, muszę zwalniać tempo i mieć na uwadze to, że nie ma co się porównywać do całkiem zdrowych osób no i muszę brać pod uwagę ataki paniki. Nie mogę sobie myśleć, że już nigdy ich nie będę miała, bo to by było oszukiwanie samej siebie. Panikę będę miała jeszcze pewnie bardzo, bardzo długo, no ale cóż z tego? Skoro umiem sobie z nią poradzić, żyć normalnie i mnie nie blokuje i nie hamuje przed niczym. Mogę śmiało powiedzieć, że mam teraz szczęśliwy okres w życiu. Dzięki mojemu wychodzeniu z cienia, poznałam wielu sympatycznych ludzi, zyskałam przyjaciół, których nie zamieniłabym na żadnych innych, no i oczywiście mogę odciążać męża nie tylko w jakiś obowiązkach domowych typu zakupy, ale również mogę co nieco dołożyć do budżetu domowego. Jestem z siebie dumna i szczęśliwa. Moje zaniedbane przez lata sprawy urzędowe nadal się piętrzą i wszystkie grzecznie czekają na swoją kolej, a ja powolutku moimi małymi kroczkami usiłuję się z nimi zmagać. Czasem idzie mi lepiej, a czasem gorzej. Niektóre rzeczy muszę powtarzać, bo czasami nie udaje mi się czegoś załatwić od razu za pierwszym razem, ale to żadna tragedia, świat się nie zawali i wszystko można próbować aż do skutku. Idzie mi to wolniej niż przeciętnemu człowiekowi ale nie zamierzam sobie z tego powodu robić wyrzutów, wszak wolno, bo wolno ale jednak idę do przodu i nie mam sobie nic do zarzucenia. Ponadto muszę się pochwalić, że przeprowadziliśmy się daleko do całkiem nowego miejsca i fajnie się tu odnajdujemy. Wszystko jest blisko i wszystko takie fajne i milsze, nasza ponura wiocha już mi nie doskwiera, bo została daleko za nami.
Pozdrawiam wszystkich zmagających się z lękami i trzymam za Was kciuki. Z tego da się wyjść, naprawdę. :)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Cieszę się, że u Ciebie tak pozytywnie :)
OdpowiedzUsuńUściski dla Ciebie:)
P.S. ja też się ostatnio zmagam ze swoimi strachami i wiem, że warto, a taki post jak Twój dzisiejszy jeszcze mnie dodatkowo motywuje:)
Dziękuję i również ściskam. :))
OdpowiedzUsuńMichu:) Super jest to co piszesz!:) Od początku trzymałam kciuki!
OdpowiedzUsuńPiszesz o dokładaniu do budzetu, czyzbysz zaczeła dodatkowo jeszcze prace?
Podzrawiam serdecznie i ściskam.
Kaja!:)